Syreny
Syreny nie są po prostu śpiewaczkami z magią. Są rezonansowymi półżywymi formami, w których Pamięć zachowuje się jak echo, Funkcja staje się przyciąganiem, a Wola rozpuszcza się w pieśni zapewniającej im ciągłość.
Kiedy pieśń jest jaźnią
Wielki Cykl klasyfikuje syreny jako półżywe istoty zrodzone z rezonansu żywiołowego. Ich Ciało jest tylko częściowe, Czas warunkowy, Pamięć rezonansowa zamiast w pełni osobistej, a Funkcją jest przyciąganie. Co najważniejsze, formalna Wola jest nieobecna: ma rozpuszczać się w pieśni. Zwykłe pytanie — „Kto śpiewa?” — staje się niestabilne. Syrena jest mniej osobą posiadającą nadnaturalny głos, a bardziej głosem, który nauczył się zajmować wystarczająco dużo formy, by działać w świecie.
Rezonansowa Pamięć zmienia znaczenie ciągłości. Człowiek pamięta wydarzenie, bo przydarzyło się ograniczonej jaźni. Syrena może zachować wzorzec przez powtórzenie: wysokość dźwięku, rytm, odpowiedź, powrót refrenu przez różne ciała albo burze. To, co przetrwa, może być więc bardziej melodią niż autobiografią. Nie czyni to syren bezmyślnymi. Utrudnia oddzielenie ich tożsamości od wykonania. Jeśli pieśń się zmienia, czy syrena się nauczyła, czy zaczęła się inna syrena? Źródło odmawia im tego samego rodzaju Woli, co ludziom, więc odpowiedzi nie wolno wyprowadzać wyłącznie z widocznej inteligencji.
Federacja Miast Burzy zamienia to niejednoznaczne życie w siłę państwową. Jej floty wynajmują śpiewające syreny obok magów burzy; rzadka Pieśń Dziewięciu Burz łączy syreny i przywoływaczy burzy, tworząc nawałnicę zdolną niszczyć floty. W innym miejscu religię Federacji opisuje się jako osobiste kontrakty między kapitanami a Burzą, obsługiwane przez autonomiczne ołtarze okrętowe i świętych nawigatorów. Syreny pasują do tego morskiego świata, bo zarówno polityka, jak i magia organizują się przez prądy, umowy i zbiorowe wykonanie zamiast scentralizowanego dowodzenia. Wynajęta syrena jest jednocześnie najemnikiem, komponentem rytuału i żywym rezonansem.
Ostatni fakt tworzy nierozwiązany problem. Źródło nazywa syreny najemnikami, a zarazem odmawia im niezależnej Woli. Sprzeczność może być językowa — być może kontrakt wiąże pieśń, a nie wybierającą jak człowiek osobę — albo odsłaniać granice taksonomii. Kodeks nie powinien rozwiązywać tego przez ciche przyznanie syrenom ludzkiej osobowości. Powinien zachować dziwniejszą możliwość: istota może negocjować, przyciągać, pamiętać przez rezonans, a nadal należeć do sposobu istnienia, w którym trwałym podmiotem jest pieśń, nie śpiewak.